[Przepis] Najlepszy ramen – Kissmyun


Może to trochę nie fair, że w Wielki Piątek, kiedy wiele z was pości, wrzucam na bloga przepis na Kissmyuna, ale przynajmniej jego firmowe barwy idealnie wpisują się w stylistykę świąt Wielkanocnych ;) Już dawno obiecałam sobie, że skrobnę coś o ramenie, a wziąwszy pod uwagę, że niektórzy z was są już w posiadaniu tego dobra dzięki naszym give-away’om, chyba dobrze będzie napisać tu o nim kilka słów. Bo tego, że jest najlepszy i (bo) reklamuje go nasz Yoochun, z pewnością nie trzeba nikomu przypominać :) Jeśli chcecie się przekonać jak długi post można stworzyć o ramenie, to zapraszam do lektury XD

Ottogi Kissmyun

Nasza paczuszka wygląda następująco:

(przód)

(tył)

Po otwarciu paczki znajdziemy w niej duży prostokątny makaron (niektóre firmy produkują okrągłe, by lepiej pasowały do garnuszka!) i dwie paczuszki z przyprawami. Makaron w przeciwieństwie do polskich zupek chińskich jest gruby, a całość dużo większa. Oficjalnie ma starczyć na dwie porcje – łącznie to aż 115 gram! To dużo – sprawdźcie sobie ile ważą nasze polskie ;) Opakowanie Kissmyuna to aż 485 kcal o.O

(zawartość opakowania)

Saszetki też są spore. W jednej z nich znajdują się suszone warzywa, w drugiej proszek z przyprawami. Jedna internetowa strona kulinarna zrobiła porównanie zawartości saszetek Kissmyuna z innym ramenem:

Zwłaszcza warzywa robią wrażenie. To białe to zapewne czosnek.

Skład:

Kissmyun nie został jeszcze wprowadzony na zagraniczne rynki, więc nie posiada angielskiego tłumaczenia ^^’ Z tłumacza google można wywnioskować, że zawiera pikantne przyprawy, ekstrakty z ostryg, kałamarnicy, wodę, warzywa, bulion z kurczaka, kapustę, kurczaka, suszoną kałamarnice, ostre suszone papryczki i inne rzeczy, których nie jestem w stanie przetłumaczyć. Ale po przygotowaniu, w zupie rzeczywiście idzie zauważyć fragmenty jakiegoś mięska – zakładałam, że to szynka, najwyraźniej drobiowa, są też ostre papryczki i idzie wyczuć aromat owoców morza (więc nie polecam uczulonym na te stworzonka).

Przygotowanie:

Rameny przygotowuje się w Korei inaczej niż nasze zupki chińskie – może to być dla niektórych nowość :) Podstawowe przygotowanie Kissmyuna wygląda jak poniżej. Na opakowaniu napisano dodatkowe uwagi, niestety nie jestem w stanie ich zrozumieć…

1. Do rondelka wlewamy 550ml wody i wsypujemy do niej zawartość saszetki z warzywami. Włączamy gaz/palnik.

*Uwaga: Kissmyun jest strasznie ostry! Od znajomej Koreanki dowiedziałam się, że by zmniejszyć ostrość nie należy wsypywać całej zawartości tej saszetki.

2. Gdy woda zaczyna wrzeć wkładamy do niej makaron i wsypujemy przyprawę w proszku.

*Gdy w domu zaczęły unosić się opary wody z suszonymi przyprawami ich ostrość zdalnie wywołała u mnie łzy…^^;

3. Gotujemy 3 minuty. I gotowe :)

Nie należy gotować dłużej, ponieważ makaron nie może się rozgotować. Po ugotowaniu nie wygląda on tak jak ten z polskich zupek. Jest szklisty i nieco jakby niedogotowany – w smaku za to BARDZO jędrny, zupełnie inna jakość! ^^ Wywar natomiast robi się przez przyprawę w proszku brudno-mleczny, niekoniecznie apetyczny kolor, ale producent zapewnia, że w porównaniu do innych ramyunów jest klarowny i btw. dobry na kaca ;)

Ale to nie koniec historii!! Haha :D Koreańczycy potrafią zrobić z tego prawdziwe danie :) Często do ramenów wrzuca się surowe jajko, przy okazji w ten sposób zmniejsza się ostrość.

4. Ramen z jajkiem: Do gotującego się ramenu na chwilę przed podaniem wbijamy jajko. Zapewne są i na to różne metody, z tych które widziałam niektórzy wbijają jajko do miseczki (roztrzepują) i powoli wlewają ją do wrzątku nie mieszając, w ten sposób jajko zmienia się w różnokształtne niteczki. Można np. wbić jajko do zupy i po chwili (nie od razu) przemieszać. Pewnie są i tacy, którzy w ogóle nie mieszają. Polecam poczytać lub pokombinować :)

5. Ramen z dodatkami: Do ramenu dodaje się różne warzywa – papryczki i cebulki, kimchi lub szynkę. Zazwyczaj wkłada się je do już gotowego dania, do miseczki przed podaniem lub na wierzch. Można też wyciągać z miseczki po trochu makaronu i zjadać go razem z kimchi jak poniżej:

A tak wygląda cudnie zaaranżowany Kissmyun z cebulką i papryczkami. Jednakże strzeżcie się! W nim i tak już oryginalnie znajdują się papryczki i jest bardzo ostry – więc myślę, że takie eksperymenty to tylko dla rodowitych Koreańczyków XD

W smaku Kissmyun jest naprawdę OSTRY i bardzo ciekawy – czuć wywar drobiowy jak i wodorosty i owoce morza – bardzo koreański smak! :) Z pewnością robi się po nim gorrrąco xD Nic dziwnego, że w reklamie Yoochun chłodził bose stopy na śniegu!

Ja polecam schłodzić się zmrożonym TiO :) A spożywając, nie zapomnijcie głośno siorbać – podobno wtedy jest jeszcze pyszniejszy! XD

Smacznego! ^^

Publikacja: JYJ Polska
Foto: opisano pod zdjęciami

Advertisements

9 comments on “[Przepis] Najlepszy ramen – Kissmyun

  1. Mmmm wygląda apetycznie, przeraża mnie tylko ta ostrość, ale mimo to chętnie bym go zjadła, skutecznie narobiłaś mi apetytu :D

    • sama mam na niego apetyt! jaka szkoda, ze jutro też post – mama by mi nie wybaczyła tego ramena~ a w święta trochę nie pasuje XD będę musiała poczekać przynajmniej do wtorku ;( no, ale ja go przynajmniej mam, więc chyba mam najmniej powodów do narzekania ~_^

      • no i znowu musiała wspomnieć ze ma zapas w domu :P:P:P

        a co do ramenka to cudowny – ostry ale nikt nie powiedziała ze nie do wytrzymania :P
        świetnie smakuje jeżeli wkroi się do niego troszkę świeżej rzodkwi – jak troszkę najdzie tym smaczkiem ramenu smakuje prześwietnie ^^

        • wow, rzodkiew! świetny pomysl! i jaki koreanski :D bede musiala sprobowac <3 chociaz mi tak strasznie zal go czyms "psuc" xD ale mysle, ze cebulka dymka bedzie na pewno :D

          btw, zamierzam odsprzedać kilka sztuk ze swoich zapasów, wiec spragnieni beda mieli okazje sprobowac ;)

  2. taaak, ja też uznałam, że 13-ego w piątek to dobra okazja do rozdziewiczenia opakowania z Kissmyunem XD pomna przestróg na tt dałam tylko 2/3 torebki z sosem. Było ostre, ale bardzo dobre w smaku :D I choć usta nieco paliły, to jakoś nieszczególnie chciało mi się po tym pić ^^ A że zostało mi jeszcze jedno opakowanie (chlip, chlip, małooooo) to następnym razem nie wymięknę i wsypię cała torebkę – dla porównania :P Skoro YC może, to czemu ja nie ^^

  3. ja zrobię wręcz odwrotnie – następnym razem wsypię 2/3 XD i chociaż mam jeszcze parę tych kissmyunków i tak nie mam serca żadnego więcej zjeść… tak ciepło się robi na sercu, gdy na nie patrzę. Co ja zrobię, gdy mi ich zabraknie TT jedynie czas przydatnosci do spozycia motywuje do zjedzenia XD

  4. Uznałam, że dzisiejszy start dramy Jae to dobry powód, by zjeść Kissmyun XD Tym razem odważnie wsypałam całą saszetkę z przyprawami zamiast 2/3 i… nie żałowałam XD Owszem, było ostre, ale nie aż tak, by się rzucić i wypić pół Wisły czy też zanurzać stopy w śniegu, jak to czynił YC :P Jestem 15 minut po i nadal nie chce mi się pić, za to czuję takie rozgrzewające ciepełko w organizmie i błogie rozleniwienie XD A tu czas z psem na spacer pójść…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s